Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kajak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kajak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 stycznia 2022

Liswarta i Warta własnym kajakiem 28-29.08.2021

 


Uwielbiam spływy kajakowe! Pisałam to już, ale musiałam powtórzyć, żebyście poznali siłę mojego uwielbienia, ha ha. Bo czyż wiele jest takich kobiet, które po przejściu na emeryturę za odprawę kupują  sobie własny kajak?! Tak właśnie zrobiłam. I nie mogłam się doczekać, aż go wypróbuję. Udało się to w ostatni weekend wakacji.

środa, 26 stycznia 2022

sobota, 22 stycznia 2022

1. Tanew kajakiem 5-10.07.2021

 5-6.07.2021

 Spływy rzekami u-wiel-biam! Najbardziej wielodniowe, ze spaniem w namiocie tam, gdzie nas noc zastanie. Tych dłuższych mam  już trochę w życiorysie, choć zdecydowanie częściej były to spływy jednodniowe. 

Dziś napiszę o  5-dniowym spływie Tanwią. Są tacy, którzy tą rzeką spłyną w 2 dni, ale ja i moi przyjaciele jesteśmy włóczęgami. Nam się nie spieszy. Lubimy celebrować święty czas kawy ("Świętego Czaskawego" jak mówią moje wnuki :D ), wyspać się do syta, prowadzić nocne Polaków rozmowy długo w noc. Dlatego potrzebowaliśmy 5 dni. 

Było nas pięcioro - dwie pary młodych ludzi i ja - babcia solo. Kajak miałam dwuosobowy, ale płynęłam sama. Fajnie było tak wrzucać swoje bambetle bez konieczności żmudnego układania ich w kajaku.

Szukając kajaków trafiliśmy do Pana Tomka - nie mogliśmy lepiej! Bardzo miły, bezproblemowy kontakt, elastyczność (część ekipy przedłużyła spływ o 1 dzień), dobre kajaki (płynęliśmy Vistami), ceny niższe niż gdzie indziej i do tego ja, płynąc solo, zapłaciłam połowę ceny! Do tego ciekawa osobowość. Zdecydowanie polecamy!

niedziela, 3 maja 2015

... ach, jak przyjemnie kołysać się wśród fal, gdy szumi, szumi woda i płynie sobie w dal...

Muszę jeszcze wspomnieć o spływach kajakowych...
Stanowiły bowiem jedną z naszych ulubionych form spędzania czasu, szczególnie ostatnio, kiedy góry dla Piotrka stały się prawie niedostępne.

Zdarzało się od dawna, że pływaliśmy po jeziorach, ale nigdy nie mieliśmy do tego jakiegoś szczególnego zapału.
Dopiero spływ po Krutyni na Mazurach rozbudził nasz apetyt. Spodobało nam się. Ale na Mazury mamy 500 km, więc nie ma mowy o weekendowych spływach.
Poszukaliśmy tedy, czy nasze okolice nie oferują takiej rozrywki.