wtorek, 31 marca 2020

3. Jordania 11-18.02.2019


Petra nam się trochę nie udała... Na szczęście trochę, a nie całkiem. Czyli byliśmy, widzieliśmy, ale krótko, powierzchownie i stanowczo nie do syta.

piątek, 20 marca 2020

1. Jordania 11-18.02.2019


Jak co roku podczas ferii zimowych w poszukiwaniu słońca i ciepła wyruszamy w świat. Choć z tym ciepłem już drugi rok coś nam średnio wychodzi. Wybieramy bowiem pustynne kraje, w których dni są rzeczywiście ciepłe i cudownie ogrzewają polskich zmarzluchów, ale wieczory i noce są... brrrrr... gorsze niż u nas! Bo choć temperatury były dodatnie na poziomie 3-6 stopni to przy braku ogrzewania oznacza ziąb!
Po zachwycie nad urodą pustyni Negew w Izraelu  (zapraszam tu)  tym razem wybraliśmy się na drugą stronę Morza Martwego - na pustynię Wadi Rum w Jordanii. Ale oczywiście chcieliśmy zobaczyć i inne atrakcje tego kraju!
Ekipa tego roku była bardzo mocna - 9 osób! To już prawie grupa na koloniach. ;)

sobota, 8 lutego 2020

Dolomity 2018 cz.2

 

18-25.08.2018

W środę 22 sierpnia przechodzimy ferratę Brigata Tridentina. To najbardziej spektakularna, najfajniejsza ferrata, na której  dotychczas byłam!
Ścieżka poprowadzona bardzo stromą ścianą, ale z wygodnymi miejscami zarówno na postawienie stóp jak i na pewne, bezpieczne chwyty rąk. Może z jedno, dwa miejsca wymagały jakiegoś większego pokombinowania, ale generalnie szło się całkiem miło. 
Co prawda, ze swoimi lękami, w wielu miejscach wolałam nie patrzeć za siebie, jednak ubezpieczenie dokładnie całej drogi i możliwość wpięcia się na każdym bez wyjątku metrze podejścia dawały mi wystarczające poczucie bezpieczeństwa. Polecam wszystkim z umiarkowanym lękiem wysokości.

piątek, 7 lutego 2020

Dolomity 2018 cz.1

18-25.08.2018  
Pamiętacie mój wyjazd "na wariackich papierach" w Dolomity na ferraty z 2016 roku?
Możecie go sobie przypomnieć  klikając tua także tu. Natomiast moje entuzjastyczne podsumowanie "wariactwa"  przypomni Wam jak byłam zachwycona tym doświadczeniem!
Ten zachwyt poskutkował decyzją o kolejnym wyjeździe z tą samą grupką entuzjastów w 2018 roku.
I znów nie obyło się bez "wariackich papierów", bo okazało się, że wyjazd z Łodzi jest dokładnie w tym samym dniu, w którym wracam z Islandii lądując we Wrocławiu.

Ale "kto chce szuka sposobu" i... znajduje go!

Tak więc po wylądowaniu o 1.00 w nocy pojechałam z Hanią i Mirkiem - mieszkańcami Łodzi, z którymi zwiedzałam Islandię. Przed podróżą na Islandię zostawiłam tam sobie samochód z kompletem ekwipunku do Włoch. Po krótkiej drzemce przepakowałam plecak i załadowałam się do busa wraz z innymi "ferratowcami" i już mknęłam w stronę nowej przygody, dosypiając po drodze.


niedziela, 1 grudnia 2019

VIII Oldskulowa Wędrówka po Beskidzie Niskim 18-20.10.2019



To był już ósmy nasz górski "bal przebierańców", czyli wędrówka górska, na której nowym technologiom mówimy stanowcze NIE!
Są więc flanele, wełniane swetry, dżinsy i sztruksy. Są plecaki drelichowe ze skórzanymi paskami albo z zewnętrznym stelażem. Są chlebaki, menażki i metalowe kubki. I wszystko co uda się zdobyć uczestnikom, a "pasuje do epoki".

sobota, 29 czerwca 2019

8. Islandia 6-17.08.2018 Błękitna Laguna, Gunnuhver, Brú Milli Heimsálfa




Dotarłam z opowieścią do ostatniego dnia pobytu na Islandii. Nie był to cały dzień do naszej dyspozycji, bo po południu wylatywaliśmy w drogę powrotną, a jeszcze trzeba było zwrócić auto, ale udało nam się wycisnąć z tego dnia całkiem sporo, pomimo krótkiego czasu.


niedziela, 23 czerwca 2019

7. Islandia 6-17.08.2018 Reykjadalur, Þingvellir, Kjósahreppur, Glymur.

 

Nie ma to jak się z rana wykąpać!

Toteż dzień postanowiliśmy rozpocząć od kąpieli.
Podjechaliśmy na parking Reykjadalur (Reykjadalur Hot Spring Thermal River), wzięłyśmy niezbędny ekwipunek do plecaków i ruszyłyśmy dziarsko w stronę "wanny". Chętnych do porannych ablucji był cały tłumek, z którym szłyśmy, nie spodziewając się, że cel jest tak daleko -  szłyśmy co najmniej 40 minut, zanim zobaczyłyśmy wreszcie kąpielisko.
Po drodze co rusz mogłyśmy się przekonać, że ziemia pod nami wrze!

piątek, 14 czerwca 2019

6. Islandia 6-17.08.2018 Skogafoss, Seljalandsfoss, Goðaland.



Całą noc padało... Na szczęście namioty dały radę. Spało się nieźle przy muzyce spadających kropel, ale z lękiem oczekiwaliśmy poranka. Na szczęście, choć pochmurny i chłodny, był bezdeszczowy.  Zjedliśmy śniadanie i ogólnie się ogarnęliśmy, a w tym czasie namioty wyschły.


wtorek, 11 czerwca 2019

5. Islandia 6-17.08.2018 Jökulsárlón, czarna plaża w Vik, maskonury.




Kolejny dzień spędziliśmy także w lodowcowych i ...lodowatych klimatach :)
Z początku było tylko pochmurno i chłodno, w ciągu dnia cały czas się ochładzało, pojawiła się mżawka, a w końcu deszcz.
Ale to dopiero wieczorem... - wróćmy do poranka.


niedziela, 9 czerwca 2019

4. Islandia 6-17.08.2018 Fjaðrárgljúfur, Fjallsárlón.


Następny dzień zaczynamy od krótkiej wycieczki do kanionu rzeki Fjaðrá (Fiadra) czyli miejsca o karkołomnej nazwie - Fjaðrárgljúfur. Musieliśmy się tam cofnąć kilka kilometrów od naszego kempingu.

wtorek, 4 czerwca 2019

3. Islandia 6-17.08.2018 Landmannalaugar, Eldgja.



Wstajemy o poranku i... cóż to?! Teleportowaliśmy się gdzieś? Gdzie nasza cudna, rozległa dolina? 
Dookoła szaro, buro i ponuro... Znikły kolory, skurczył się urok miejsca.
Ależ czarodziejską moc ma to nasze słoneczko! 
Chmurna aura martwi mnie bardzo - wszak na dziś mamy zaplanowany trekking w pobliskich górach Landmannalaugar, zwanych Tęczowymi ze względu na mnogość ich barw. Bez słońca nie będą tak kolorowe, piękne i intensywne jak na zdjęciach, które widziałam u znajomych. A właśnie dla nich przede wszystkim chciałam dotrzeć na Islandię!

sobota, 1 czerwca 2019

2. Islandia 6-17.08.2018 Hveravellir, Kerlingarfjöll, Landmannahellir.


 


Po śniadaniu idziemy zwiedzać okolicę kempingu.
Widać tu na każdym kroku, że ziemia żyje! Co rusz coś paruje, dymi, bulgocze, tryska - dzieje się!



środa, 29 maja 2019

1. Islandia 6-17.08.2018 Kerið, Geysir, Gulfoss.

Długo się jakoś zbierałam do relacji z Islandii, ale mam nadzieję, że jak już zacznę to dalej pójdzie piorunem. A jest o czym pisać i - przede wszystkim - co pokazywać! Bo to kraj widoków niezwykłych, barwnych, zaczarowanych...





wtorek, 11 grudnia 2018

Green Velo 6, Lipiec 2018 - podsumowanie i arboretum Bolestraszyce.


Ostatniego dnia naszej rowerowej eskapady, po leniwym poranku ze świeżym espresso, przeniosłyśmy nasze sakwy do przechowalni bagażu w schronisku i na lekko pojechałyśmy do arboretum w Bolestraszycach, około 10 km w jedną stronę.
Tam powłóczyłyśmy się po alejkach, pozaglądałyśmy w różne kąty, pozachwycałyśmy się urodą poszczególnych roślin i pięknie zagospodarowanymi zakątkami. Popatrzcie, jak tam pięknie. 

niedziela, 9 grudnia 2018

Green Velo 5, Lipiec 2018 - misja zakończona.


Od kilku dni wiedziałyśmy już, że dojedziemy tylko do Przemyśla, skąd rozjedziemy się pociągami do domów. Miałybyśmy czas pojechać jeszcze ze 100 km dalej, ale znikąd tam nie miałybyśmy szansy na jakieś połączenie kolejowe, a czas przeznaczony na Green Velo nam się kończył.

Rano pożegnałyśmy się z miłymi gospodarzami, dostałyśmy spory zapas papierówek i ruszyłyśmy w stronę pobliskiej Korczowej, gdzie jest przejście graniczne z Ukrainą. Nie jechałyśmy jednak ściśle trasą Green Velo ponieważ miejscowi zdecydowanie nam to odradzili po takim deszczu. "Utoniecie tam w błocie" - przekonywali. I przekonali! Wybrałyśmy asfalt prowadzący do potężnych przygranicznych magazynów o nazwach "Hala kijowska" i Hala lwowska".

sobota, 8 grudnia 2018

Green Velo 4, Lipiec 2018 - najładniejszy odcinek



Rano, po wyjściu z domku stwierdziłyśmy, że w sąsiednich domkach nocują inni eksploratorzy szlaku Green Velo: Aneta i Grzegorz, małżeństwo wytrawnych rowerzystów z Warszawy i para młodych Niemców, z którymi już się poznaliśmy przy sklepie w Suścu. Miłe są takie spotkania i wymiana doświadczeń!

Po śniadaniu ruszyłyśmy znów do Horyńca zobaczyć to co wczoraj, ale w dziennym świetle.
Horyniec to miejscowość uzdrowiskowa więc wybierałyśmy się też do domu zdrojowego zażyć trochę zdrowia wraz z tutejszymi wodami leczniczymi "Róża".
Na koniec wzmocniłyśmy nasze siły słodką bombą kaloryczną i opuściłyśmy Horyniec.

piątek, 7 grudnia 2018

Green Velo 3, Lipiec 2018 - próżność ukarana.


Tak jak planowałyśmy, dzień zaczęłyśmy od rezerwatu Szumy na Tanwi. Rozważałyśmy, czy ruszyć na szlak rowerami czy piechotą, ale gdy podjechałyśmy na parking już wiedziałyśmy, że z rowerami, przy tej ilości ludzi (była akurat niedziela z piękną pogodą) nie mamy szans.
Oparłyśmy więc rowery o drzewo, spięłyśmy je ze sobą, z sakw wyjęłyśmy to co najcenniejsze i tak z bagażami je zostawiłyśmy ufając, że w takim samym stanie je zastaniemy po powrocie.
Szumy znałam już z wcześniejszego pobytu, ale miejsce jest warte wielokrotnego odwiedzenia. Polecam!
Nazwa pochodzi od szumu wody, która spływa z bardzo licznych tutaj niewielkich progów skalnych przecinających rzekę. Na niewielkim odcinku jest ich tutaj kilkadziesiąt.

środa, 5 grudnia 2018

Green Velo 2, Lipiec 2018 - Zwierzyniec i okolice



Noc minęła spokojnie, odpoczęłyśmy należycie, a co najważniejsze - rowery stały na swoim miejscu. Spięłyśmy je wszystkie razem dwoma zabezpieczeniami - grubą linką i bardzo solidnym łańcuchem. Tak robiłyśmy zawsze na noc i wtedy, gdy oddalałyśmy się od rowerów za dnia.
Po śniadaniu ruszyłyśmy w trasę mając na początek w planie zwiedzanie Zwierzyńca, w którym jeszcze nigdy nie była Asia. Nie leżał on co prawda na naszym szlaku, bowiem nasza opisana w poprzednim odcinku pętla skręcała przed samym Zwierzyńcem, w rejonie Stawów Echo, na południe, ale grzechem byłoby przejechać po obrzeżach tego ślicznego zakątka i nie wstąpić!

wtorek, 4 grudnia 2018

Green Velo 1, Lipiec 2018 - falstart i pierwsza próba.



Kiedy kilka lat temu zmieniałam rower, przed zakupem upewniałam się, czy będzie on dobry na wielodniowe, długodystansowe wyprawy rowerowe, które od dawna mi się marzyły. Młodzi sprzedawcy, zaprzyjaźnieni z moimi dziećmi, zapewniali mnie, że tak!
Ale wyprawa rowerowa z roku na rok musiała czekać, wypierana przez inne plany, aż do lipca 2018.
Wtedy właśnie udało się mi i moim dwóm koleżankom wygospodarować tydzień, który postanowiłyśmy przeznaczyć na przejazd niedawno oddanym szlakiem rowerowym Green Velo. Szlak ten prowadzi z Końskich do Elbląga (czy też na odwrót) i przebiega wzdłuż wschodniej granicy Polski. Jest jednym z elementów promocji tych regionów.