Był poniedziałek ostatniego tygodnia października. Była przepiękna pogoda, ale ja miałam na ten tydzień zaplanowane obowiązki więc czekało mnie siedzenie w mieście.
Niespodziewanie koło południa zadzwonił telefon - obowiązki muszą poczekać, covid w natarciu u niektórych... Na szczęście nie u mnie więc błyskawicznie podejmuję decyzję! Jadę w Tatry! Nie mogę zmarnować takiej pogody.
Jeszcze zadzwoniłam do Murowańca, do Roztoki, do "Piątki" - wszędzie są wolne miejsca, mogę przyjeżdżać. Cuuudnieee!





