środa, 13 maja 2020

Wysokie w Beskidzie Niskim 10.05.2020


Po tygodniach "aresztu" koronawirusowego i co najwyżej rowerowego penetrowania okolicy niesamowicie zachciało mi się spojrzeć na świat z góry! Szczególnie, że uwielbiam ten moment, gdy przyroda stroi się  w swoją seledynowo-zieloną sukienkę i rozbrzmiewa intensywnym śpiewem ptaków! Można to zobaczyć i usłyszeć tylko przez krótką majową "chwilkę".


No dobrze... spojrzeć na świat z góry..., ale której?!
Długo nie mogłam się zdecydować.  Już prawie byłam pewna, że wejdę zobaczyć, jak rozbierają Chatkę Puchatka na Połoninie Wetlińskiej, ale pomyślałam, że na tej wysokości jeszcze jest szaro i mało wiosennie.
I wtedy przypomniałam sobie o Wysokim koło Krempnej! Byłam tam zimą i wiedziałam, że szlak jest pięknie poprowadzony otwartą przestrzenią i oferuje rozległe widoki.
Było sobotnie popołudnie i nie bardzo wierzyłam, że tak gwałtownie znajdzie się jakieś towarzystwo, które dopełniłoby tej sielanki. Wieczorny wpis na fejsie ujawnił, że na szczęście jest jeszcze odrobina zdrowego szaleństwa w narodzie i dwie bratnie duszyczki się znalazły! Dzięki wielkie Gosiu i Zosiu!

W niedzielę najpierw spędziłam ponad  2,5 godziny za kierownicą. Po drodze "zgarnęłam" Zosię. Gosia miała jeszcze dalej, bo ponad 3 godziny drogi.

Przywitanie w warunkach pandemii ;)



Po dotarciu do Krempnej pierwsze zaskoczenie - świeżutki, gładziutki asfalt prowadzący  w stronę Żydowskiego. A jeszcze rok wcześniej  dało się po dziurach jechać najwyżej na dwójce.
Druga niespodzianka była znacznie mniej radosna - nie dla psa ta kiełbasa! Nowy asfalcik tylko dla wybrańców!



Do naszych planów trzeba było więc doliczyć około 4 km asfaltingu.

W końcu dotarłyśmy na właściwy szlak i zaczęłyśmy łagodne podejście malowniczą krętą ścieżką brzegiem lasu. Otoczone świeżą zielenią, w towarzystwie ćwierkających ptaków rozkoszowałyśmy się przestrzenią, widokami i ciepłem majowego dnia.














Izolacja od fryzjerów + wiatr zrobiły swoje, ha ha.




Na pomysł wejścia na Wyskoie wpadło tego dnia bardzo wiele osób! Jeszcze nigdy na szlakach Beskidu Niskiego nie spotkałam tak wielu turystów! A w tym rejonie byłam wcześniej 3 razy.

Szczyt wyglądał jak łączka piknikowa :)








My po sesji zdjęciowej także rozpoczęłyśmy swój piknik, którego główną atrakcją było serwowane przez słynną górską baristkę (hihi) Dżolę Ry. świeżutkie pachnące espresso!





Jeszcze rzut oka ze szczytu na okolicę i czas ruszać dalej.





Zielony szlak, którym szłyśmy, w dalszym odcinku prowadzi przez las. Piękny o tej porze roku seledynowy, pachnący rozświergotany las!







Tym razem leśnicy pomyśleli o turystach i pozostawili wskazówkę!



Doszłyśmy więc bez błądzenia do rozstaju dróg o nazwie Czumak. Dla nas to początek drogi powrotnej, niestety, głównie świeżo wyasfaltowanej.





Szybko doszłyśmy do doliny Ciechani i zeszłyśmy z asfaltu na rozległe trawiaste wzgórza.
Na jednym z nich rozpanoszył się jakiś pająk-gigant! ;) , a tuż obok wabił kolorami świerk.











Na brzegu doliny pojawiła się tablica edukacyjna ilustrująca położenie i opisująca historię istniejącej tu kiedyś wsi Ciechania, wysiedlonej i spalonej podczas akcji "Wisła".
Wiele zdziczałych jabłoni,  grusz i czereśni przypomina tę bolesną przeszłość.










My już do końca "asfaltujemy" - trochę przez las, trochę przez polanki, które co rusz przypominają o dawnych mieszkańcach tych terenów.









Mijamy stary cmentarz - ślad po kolejnej wsi Żydowskie.







A tu paleta barw tej wycieczki!


Przeszłyśmy w sumie około 16 kilometrów - w sam raz na początek sezonu!

To był przepiękny dzień!
Zachwytom nad urodą świata nie było końca!

Taka nieśpieszna wędrówka w miłym towarzystwie, w cieple wiosennego słońca, w otoczeniu  świeżej zieleni,  kojącej oczy zmęczone pracą on-line to najlepsze doładowanie akumulatorów na najbliższy czas!

To jest mój ulubiony smak życia! Najlepsza przyprawa :)

Więcej zdjęć tej pięknej okolicy


15 komentarzy:

  1. Piękne szyszunie! Ja ostatnio dorobiłam się skrzynki z kosodrzewinką. Stoi na parapecie. Moja mała namiastka gór w mieście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak duża urośnie w takich warunkach? Przynajmniej jej jakiś wicher zapewnij od czasu do czasu! ;) :D :D

      Usuń
    2. Mam odmiany karłowate, bardzo wolno rosnące :)

      Usuń
  2. Piękna wyprawa, piękne widoki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej podobają mi się te stare nagrobki.
    Piękne, zachwycające krzyże w różnych formach.
    Gratuluję wspaniałych widoków i szmaragdowej zieleni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagrobki, krzyże piękne, nostalgiczne i... bolesne...
      Dzięki :)

      Usuń
  4. Przepiękne kojące krajobrazy a do tego ta kawka, cos wspaniałego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka cudna eskapada! dobrze ,ze masz blisko do takich pieknych okolic. A nagrobki i kapliczki bardzo mi sie spodobaly. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak całkiem blisko to jednak nie mam.
      2 godziny 40 minut za kółkiem w jedną stronę to jednak szmat drogi.
      Ale warto!

      Usuń
  6. O, tak, w niedzielę była doskonała pogoda na wędrowanie; dobrze mieć niezawodne znajome, które podłapią późnosobotni pomysł wyjazdu w Beskid Niski na niedzielę; nastrojowe miejsca do zadumy, łemkowskie cmentarze, ślady po wsiach, no i trasa wcale sobie długa:-) Czumak, nazwa znajoma, już wiem! przywoziliśmy z Ukrainy doskonałe sosy, keczupy wyrabiane w zakładzie pod nazwą Czumak; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Mario...
      Ty taki piękny krajobraz masz na co dzień...
      Serdeczności dla Ciebie :)

      Usuń
  7. Jak tam pięknie ;) Teraz to grzech siedzieć w domach. Zdrowiej dla nas wszystkich korzystać z tego piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się!
      Za kilka dni znów ruszam w drogę, żeby popatrzeć z góry na "koronaświat" :)

      Usuń