wtorek, 8 grudnia 2015

Zachwyty w Uttakleiv

Po nocnych ekscesach z poprzedniego odcinka śpimy długo, jemy śniadanie niemalże w porze obiadu i ruszamy w dalszą drogę – dzisiejszym celem jest najpiękniejsza plaża w Europie (ileż tych najpiękniejszych plaż ma ta Europa! ). Tak przynajmniej czytałam kiedyś w National Geografic. Jej urodę potwierdził adamek w swojej relacji.
Czyż możemy ominąć takie miejsce? To Uttakleiv w samym środku Lofotów. 





Po drodze towarzyszy nam na przemian deszcz i przebłyski słońca. I porywisty wiatr.
Zatrzymujemy się od czasu do czasu, robimy zdjęcia, ale pokażę je w następnym odcinku, który będzie poświęcony ogólnie Lofotom.

Wieczorem dojeżdżamy do celu w tradycyjnej ponurej aurze.



Plaża, co prawda jeszcze nie w Uttakleiv, ale sąsiednia, jest rzeczywiście piękna, jednak bez słońca jakoś jej tak blasku brak... :/



Dojeżdżamy do parkingu w Haukland, a tam miejsca brak :( Nie ma mowy o wjechaniu z przyczepą. Postanawiamy zostać na sąsiednim placu, niemal tuż pod tabliczką „No camping”.
Liczymy na to, że w najgorszym przypadku zostaniemy poproszone o opuszczenie tego miejsca, a nikt nie wlepi nam mandatu za takie przewinienie.
W nocy słyszymy wicher połączony z dudnieniem deszczu o dach. Cieszymy się, że wieje wzdłuż przyczepy, bo gdyby wiał w bok, mógłby ją przewrócić! O poranku wiatr znacznie cichnie, dudnienie – nie!
Zaczynamy tracić ducha... Ogłaszamy strajk okupacyjny i okupujemy łóżko! :lol:
Gdy w końcu koło południa jemy śniadanie dudnienie ustaje i mamy wrażenie, że się przejaśnia...
Ciach prach! Nowy duch w nas wstępuje, szybkie ruchy, pakowanko i startujemy! Planowana wcześniej wycieczka do Uttakleiv wiedzie drogą wzdłuż wybrzeża dookoła góry Veggen. Droga jest już wykorzystywana wyłącznie turystycznie ponieważ do celów komunikacyjnych wybito tunel przez góry (mapka całej tej okolicy i naszej trasy jest w galerii).

Teraz, w słońcu, plaża rzeczywiście zachwyca swoją urodą i, jak widać, zachęca śmiałków do kąpieli!





A my idziemy zachwycając się miejscem. Po drodze znów się chmurzy, słońce znika, na szczęście jednak na krótko.











Wspaniała miejscówka do spania!



Dochodzimy do drugiej strony cypla, każda z nas zajmuje swoją „komórkę do wynajęcia” i syci swój wzrok i duszę...















A gdy wraca do nas słoneczko dajemy wyraz swojej radości! :lol:











W końcu czas na posiłek, podczas którego nakręcamy krótki filmik.



https://picasaweb.google.com/115132628360511080277/Norwegia2015Uttakleiv#6225921617201237074

Golasy, o których mowa w filmie



Wracamy górami.



Tu rozstajemy się z Bożeną, która wraca do przyczepy, a ja i Daniela atakujemy pobliski szczyt o nazwie Mannen (Mężczyzna, jak nam powiedziano) o wysokości 400 m npm.

Początkowo idzie się wspaniale, odsłaniają się widoki zapierające dech w piersiach!









Niestety, w tym miejscu mój lęk wysokości tak mocno daje mi się we znaki, że nie mogę iść dalej :(
Dani także postanawia zrezygnować. Robimy sobie sesję.





Bardzo mi jednak żal, że Daniela nie che iść beze mnie, podejmuję więc jeszcze jedną próbę. Niestety, nie mogłam się wyprostować – dawałam radę tylko na czterech łapach :lol:



Udało mi się podejść trochę do góry, jednak dalej zdecydowanie nie mogłam się ruszyć :( I nic mi nie pomagało to, że obok nas przeszło w tym czasie w górę i w dół co najmniej ze 40 osób, które nic a nic się nie bały...
Na szczęście Daniela poszła na szczyt, a ja w tym czasie wyłam z zachwytu rozglądając się wokół i dokumentowałam to, co widziałam. :D









Daniela na szczycie



I ja czołgająca się po szlaku
Czyż patrząc na te wszystkie stromizny i urwiska, można mi się dziwić?!
Ja jednak miałam tu instynkt samozachowawczy! :D



A było już wtedy ok. 22.00-22.30.
W drodze powrotnej



O północy jeszcze idziemy na plażę.





I pora spać.
Rano wstaje nowy dzień jak marzenie!



Chwila nam była potrzebna na decyzję... Co, oni mogli, a my nie??! Idziemy się kąpać! :D
Bożenka jednak odmówiła współudziału





Oczywiście bez sfilmowania tego wydarzenia się nie obeszło! :D

https://picasaweb.google.com/115132628360511080277/Norwegia2015Uttakleiv#6225900184808711474





Bawiłyśmy się doskonale!!! Po pierwszych trudniejszych chwilach zrobiło nam się całkiem ciepło, wracałyśmy do wody kilka razy i w sumie zabawy, wygłupy i sesje zdjęciowe trwały ze 20 minut.
Wbrew temu, co Bożena mówi na filmie, temperatura była znacznie wyższa, ok. 15 stopni (ok. 9.00-10.00 rano). Myślę, że woda miała podobnie.

Jakie wrażenia? W-s-p-a-n-i-a-ł-e!!! Wspomagane oczywiście naszymi emocjami i ogromną radością.
Pamiętam swoje nieliczne kąpiele w Bałtyku (nigdy nie trafiłam na upały) – doznania temperaturowe były podobne.

Po tych porannych ekscesach wyruszyłyśmy w dalszą drogę na sam koniuszek Lofotów. O nich będzie następna część opowieści.

W galerii jest jeszcze trochę innych obrazków z tego cudnego miejsca: https://picasaweb.google.com/115132628360511080277/Norwegia2015Uttakleiv