czwartek, 31 marca 2016

Gran Canaria - podsumowanie i podpowiedzi.

Zacznę od obrazków Żeby było ładniej :)

Co prawda ostatnie zimy niespecjalnie „znęcały się” nad nami, ale to doprawdy wspaniałe uczucie móc w lutym cieszyć oczy takimi widokami!














i takimi





Po powrocie, gdy o poranku w sobotę jechałam do domu towarzyszyły mi zgoła inne krajobrazy!
Też ładne!...













… Ale czy nie za długo ten ziąb i bezbarwność nękają nas co roku?!!
Nie wystarczyłby miesiąc ładnej, śnieżnej zimy i … dziękujemy! Znów chcemy kwiatki i ciepełko!

Całe szczęście odkryłam, że to ciepełko można sobie całkiem niedrogo i super-atrakcyjnie zafundować samemu!
Przecieranie tych szlaków w zeszłym roku było szczególnie stresujące, jak to bywa zawsze, gdy po raz pierwszy przełamujemy ograniczające nas bariery. W tym roku na znacznie większym luzie podeszłam do wszystkiego, a w następnym roku – mam nadzieję – zrealizuję dalsze swoje marzenia :D
Chciałabym podpowiedzieć, jak to zrobić wszystkim, którzy czytając moje opowieści zazdrościli nam tej wyprawy nie wierząc, że daliby radę pójść w nasze ślady, a bardzo by chcieli.

Pierwsze, co ja robię, to jak najwcześniej, gdy już wiem, że mogę lecieć (pół roku, kilka miesięcy), na stronie Ryanaira obserwuję ceny lotów w jedynym dostępnym dla mnie terminie, czyli podczas ferii zimowych.
W zeszłym roku na Teneryfę znalazłam lot za 413 zł. Niestety, przez moje gapiostwo nie udało mi się zapłacić ze swojego konta (po czasie wiem, że z powodu limitu, który sama sobie ustawiłam i nie wpadłam na to, że on mi nie pozwalał zapłacić wyższej kwoty :lol: ) i zanim pokonałam tę barierę bilety kupiłam już za 560 zł. To był lot z Warszawy Modlina na Teneryfę Południową.

W tym roku podjęliśmy decyzję o zakupie, gdy znaleźliśmy lot za 598 zł, a był to lot z Krakowa na Gran Canarię. Wszystkie ceny dotyczą oczywiście lotów w obie strony.

Wielokrotnie widziałam wtedy loty nawet za 400 zł, ale na marzec, kiedy ja nie mogę :(
Skorzystała z tego w pewnym sensie moja córka, bo dzięki takiej cenie bardzo się zapaliła do tej podróży. Co prawda nie kupiła już lotu tak tanio, ponieważ wraz z mężem dość długo wahali się, czy powinni lecieć ze swoją pięciomiesięczną córeczką :) Ostatecznie po 2 tygodniach namysłu kupili bilety w podobnej cenie jak ja.

Jeszcze kwestia odprawy, której w tanich liniach lotniczych trzeba dokonać samemu on-line. Trzeba podać imię i nazwisko, narodowość, datę urodzenia, rodzaj dokumentu, z którym będzie się podróżować (dowód osobisty lub paszport), jego datę ważności i kraj wydania. Tyle danych!Jeszcze tylko wydrukować karty pokładowe wygenerowane w wyniku odprawy i można lecieć.


Darmowej odprawy można dokonać najwcześniej na tydzień przed lotem. Odprawić się na drogę powrotną trzeba więc było podczas pobytu tam, co nie jest trudne, bo formularz "ma zapamiętane" wszystkie dane z pierwszej odprawy.

U nas okazało się, że odprawiając nas wpisałam błędnie nr paszportu Kariny (co wyszło na jaw dopiero podczas powrotu), ale pracownicy Ryanaira uznali to za całkowitą błahostkę i nie było z tego tytułu żadnych komplikacji!
Piszę o tym, żeby inni się nie stresowali, gdyby im się zdarzyła taka pomyłka.

No dobrze. Kupiliśmy bilety na samolot. To było w listopadzie. Od razu wpisałam w wyszukiwarkę „tanie noclegi Gran Canaria”. I poprzez booking.com znalazłam taką ofertę, że aż się jej trochę przestraszyłam – pokój sześcioosobowy na 7 nocy w hostelu w stolicy wyspy – 126 euro!... To przecież wyjdzie na każdego z nas po ok. 110 zł za cały pobyt! To 15-16 zł za dobę od osoby! Fantastycznie!

… ale może to jakaś piwnica?... nora bez okna... - wyrażam swoje wątpliwości do syna. A on na to – przecież jak Polski Bus sprzedaje bilety po złotówce to nie wiezie nikogo jakąś dryndą tylko taką ma promocję, strategię marketingową, czy coś w tym sensie – bierz, jak jest okazja!

No to wzięłam!
Dostałam potwierdzenie, wszystko napisane, jasne jak słońce. W necie znalazłam obiekt – wyglądał bardzo w porządku.

Po kilku dniach wyszło szydło z worka... Z korespondencji z hostelem wynikało, że zarezerwowałam 1 łóżko w tym pokoju, a nie cały pokój :(
Ta cena już całkiem inaczej wygląda... Zadzwoniłam do syna, żeby mu powiedzieć, że nic z tego... trzeba dopłacić jeszcze 4 razy tyle... :(

A on mi uświadomił moje prawa konsumenta – przecież mam potwierdzenie, mam dokument, że zarezerwowałam pokój, a nie łóżko w tej cenie. Przecież booking.com – światowy potentat w tej branży mi to potwierdził!
Złóż reklamację, mówi Kuba.
Tak też zrobiłam. Okazało się, że w ofercie hostelu źle były wypełnione dane i stąd taka pomyłka. Ale booking.com dba o swoje dobre imię i wiarygodność więc zaproponowali nam takie rozwiązanie, że zapłacimy tyle na ile opiewa nasza rezerwacja, zostaniemy jednak przeniesieni do innego hostelu. Wszystko po polsku, telefonicznie, oddziały booking.com są w Krakowie i Warszawie.
Zmiana hostelu była dla nas nadzwyczaj korzystna, ponieważ przy tym wcześniejszym nie można było parkować w promieniu prawie kilometra, a tu parkowaliśmy pod drzwiami hostelu. I do tego w cenie (15 zł!) mieliśmy śniadanie!

Tak więc psim swędem ten wyjazd był wręcz niewiarygodnie tani.

Zaznaczę tu jeszcze, że można znaleźć bardzo atrakcyjne oferty nie tylko w wyniku pomyłki – jak ja. Moje poszukiwania zakończyły się po pierwszej godzinie, bo ich wynik całkowicie mnie usatysfakcjonował.

Córka znalazła natomiast ofertę za 270 euro też niezwykle atrakcyjną. W tej cenie był bowiem na tydzień apartament z łazienką, sypialnią, wyposażoną kuchnią (sami sobie gotowali) i salonem z kanapą oraz samochód – czterodrzwiowy Ford (zdaje się, że Focus)!

My natomiast wypożyczyliśmy samochód w wypożyczalni Top Car za 108 euro za tydzień.

Przy wypożyczaniu samochodu w wielu wypożyczalniach może być wymagana karta kredytowa. Ja jednak takiej nie mam. W zeszłym roku na Teneryfie korzystałam z usług wypożyczalni Top Car, do której napisałam z pytaniem, czy wystarczy karta debetowa i napisali, że tak, wystarczy. I rzeczywiście cała sprawa z wypożyczeniem i oddaniem samochodu była całkowicie bezproblemowa!
W tym roku – skoro to ta sama firma – nie pytałam, czy bez karty kredytowej się obejdzie, a okazało się, że oni takiej zażądali Kiedy wyjaśniłam, że nie mam, bo miałam inne doświadczenie na Teneryfie, pan z obsługi wyraźnie niezadowolony powiedział, że każdy punkt ma swoje wymagania i u nich kartę kredytową trzeba mieć!... po czym bez dalszej zwłoki wręczył mi kluczyki do samochodu wraz z zestawem potrzebnych dokumentów. Zwrot auta to (w obu przypadkach) zaparkowanie go w wolnym boksie i przyniesienie kluczyków do punktu obsługi. Nikt nigdzie nawet nie podchodzi do auta.

Po moich dwukrotnych doświadczeniach bardzo polecam wypożyczalnię Top Car AutoReisen.

Wszystkie strony, na których dokonywałam rezerwacji obsługiwane są po polsku.
Za bilet lotniczy płaciłam bezpośrednio ze swojego konta (obsługuję je internetowo sama), za hostel i samochód płaciliśmy na miejscu na podstawie rezerwacji, nigdzie nie trzeba płacić zaliczki.

W hostelu była wyposażona kuchnia, można sobie samemu gotować.
Zabrałam z domu jedną kiełbasę krakowską i kawałek sera żółtego próżniowo pakowany, co wystarczyło mi na cały wyjazd. Tylko kanapki na drogę powrotną były już z lokalnych produktów. Kupowałam bułki i owoce (troszkę drożej niż u nas)
Wyjątkowo dużo jak na moje standardy jadałam w lokalach – poddałam się tendencji moich towarzyszy, a także skorzystałam z urodzinowego zaproszenia Andrzeja :) Obiad to najczęściej 8 euro. Moje ośmiornice to 4 euro. Tradycyjne danie Guanchów – ziemniaki w mundurkach (wspaniała odmiana, z delikatną skórką, którą się je) z różnymi sosami kanaryjskimi to 2-3 euro.


fot. Andrzeja


Podsumowanie wydatków:
Lot – 598 zł
Hostel – (25 euro x 4,4zł) – 110 zł
Samochód (108 x 4,4 = 475,2) (475,2/5 osób) – 95 zł
Paliwo (na osobę) – 50 zł
Zawarte w cenie ubezpieczenie samochodu zawiera wszystko co potrzebne w razie wypadku czy stłuczki. Kupiliśmy na miejscu dodatkowe ubezpieczenie samochodowe (chcieli je moi towarzysze, ja go na Teneryfie nie kupowałam, obejmuje lusterka, opony itp. drobne usterki), co kosztowało każdego z nas 20 zł.

Razem (bez jedzenia, bo to sprawa indywidualna) 873 zł.



Nie wiem, co jeszcze mogłabym wyjaśnić..., podpowiedzieć... Pytajcie, jakby co :)

Może tylko tyle, że warto polubić na Facebooku takie strony jak "Tanie Loty", czy "Mleczne Podróże", bo dostaje się informacje o takich okazjach, że aż żal serce ściska tych, którzy nie mogą sobie wziąć wolnego w innym czasie, niż gorący sezon... :/

Ci którzy mogą się szybko zdecydować i wziąć kilka dni urlopu mają szansę na supertanie okazje w różnych zakątkach Europy i świata.


No i to już koniec kanaryjskich opowieści, czas się pożegnać. Zdjęcie na krakowskim lotnisku już na zimowo.



Niech Was nie zmyli pierwsze wrażenie – na zdjęciu są wszyscy, dziewczynki grzecznie w rządku, Andrzej ukrywa się za wózkami

A po przyjeździe do domu zaserwowałam bliskim Patatos con mojo, czyli ziemniaki gotowane w mundurkach (nasze odmiany trzeba jednak rozebrać z uniformu ) z sosami przyrządzonymi na bazie przypraw przywiezionych z wysp.
Wcześniej znałam i lubiłam tylko Mojo Picon (najbardziej czerwony, po prawej), ale teraz przegrał konkurencję z Adobo Canario (brązowawy po lewej)! Doskonały jest!
Salmorejo (zielonkawy w środku) też niezły!



Dziękuję wszystkim za uwagę, polecam się do naśladowania tym, którym taka forma wypoczynku się podoba i zapraszam do kontaktu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz